Słoiki wracają do garnka drugi, a czasem trzeci dzień z rzędu. W wielu domach właśnie tak utrwalało się fasolkę, leczo, buraczki, grzyby i sosy warzywne. Zabieg miał „wyłapać” to, czego pierwsze gotowanie jeszcze nie zniszczyło. Brzmi logicznie, lecz przy przetworach warzywnych jeden szczegół zmienia całą ocenę metody: kolejne podgrzewanie nadal odbywa się w temperaturze osiąganej przez wodę.
